Ojciec przed śmiercią powiedział, że zostawił testament u notariusza. Koperta leżała na wierzchu, jakby czekała. Biała, firmowa, z wytłoczonym logo kancelarii notarialnej i adresem przy ulicy Żeromskiego.
Wyjęłam ją z teczki, którą tata trzymał w szafce nocnej – tej samej, w której przez trzydzieści lat przechowywał swoje leki na ciśnienie i starą latarkę na wypadek awarii prądu.
Dwa dni po pogrzebie. Jeszcze pachniało chryzantemami, jeszcze na stole w kuchni stały talerze po stypie, jeszcze nie zdążyłam zebrać się do sprzątania. Ale tata prosił, żebym się tym zajęła od razu.
“Renata, testament jest u notariusza, nie odkładaj tego” – powiedział mi tydzień przed śmiercią, kiedy leżał już na szpitalnym łóżku wypożyczonym z hospicjum. Miał taki spokojny głos, jakby wszystko było załatwione. Jakby nie było się czym martwić.
Następny→