Gdyby ktoś mi dwa lata temu powiedział, że będę szukała działki mojej mamy na portalach z ogłoszeniami nieruchomości, pomyślałabym, że zwariował.
A jednak siedziałam w kuchni z laptopem na kolanach, wpatrywała się w znajome zdjęcia jabłoni i altanki, i czytałam opis napisany przez mojego własnego brata.
Mam na imię Renata, skończyłam pięćdziesiąt siedem lat i od trzydziestu mieszkam w Siedlcach. Pracuję w urzędzie, prowadzę spokojne życie z mężem Wiesławem, mamy dorosłą córkę.
Mój młodszy brat Dariusz wybrał Warszawę – jeszcze na studiach stwierdził, że w małym mieście nic go nie czeka. Przez lata widywaliśmy się głównie na świętach. Nie żeby między nami było źle. Po prostu – żyliśmy obok siebie, nie razem.
Następny→