— Jutro zadzwonię po kogoś z glebogryzarką, — odpowiedział rozbawiony. — Dziś chcę po prostu być z tobą.
Spojrzałam na rządki roślin kołyszących się na wietrze. Ten ogród nigdy nie był mój. Ani nasz. Ale decyzja, którą podjęliśmy dzisiaj — była.
— W takim razie, — uśmiechnęłam się, ściskając go za rękę, — jutro zaczynamy budować to, o czym marzyliśmy.
Christian odwzajemnił uśmiech.
I po raz pierwszy nie było w nim ani krzty strachu.