Rano nie mogłem oderwać się od jego walki na przystanku autobusowym, patrząc, jak trzyma swoje bliźniaki sam
Dzień, w którym go zobaczyłem był kolejnym szarym porankiem na obrzeżach miasta – pęknięty chodnik przystanku autobusowego migoczący wczesnym światłem i słabym zapachem deszczu…