Założę się, że nie masz pojęcia, co to jest. Jeśli masz, to na pewno pochodzisz z zamierzchłych czasów!
Leży sobie na dłoni – małe, niepozorne, prawie zapomniane. Bez świecącego ekranu. Bez gestów na ekranie dotykowym. Bez symbolu Wi-Fi. Tylko plastik, metal i pamięć. Dla kogoś urodzonego w erze streamingu i przechowywania danych w chmurze wygląda jak szmelc. Może zepsuta zabawka. Może coś ze skrzynki z narzędziami. Ale ci, którzy wiedzą… no cóż, wiedzą.
W chwili, gdy to rozpoznajesz, coś się porusza. Dźwięk. Zapach. Uczucie. Nagle nie przewijasz już ekranu telefonu – siedzisz po turecku na podłodze, opierasz się o ścianę albo leżysz na łóżku i wpatrujesz się w sufit, całkowicie zatracony w chwili, która miała większe znaczenie, niż zdawałeś sobie wtedy sprawę.
