Podczas szkolenia ściśle przestrzegałem opisu stanowiska. Nauczyłem ją każdego zadania wymienionego w oficjalnym dokumencie i niczego poza nim. Nie proponowałem skrótów ani technicznych sztuczek. Nie naprawiałem systemów na bieżąco. Nie pośredniczyłem w rozwiązywaniu problemów między działami. Kiedy zapytała, jak radzić sobie z eskalacją lub błędami systemowymi – tymi samymi zadaniami, które latami podejmowałem bez potwierdzenia – odpowiedziałem spokojnie i jasno. Będzie musiała to skonsultować z kierownictwem. Powiedziałem jej, że nigdy oficjalnie nie przydzielono mi tych obowiązków.
Poproszono mnie o przeszkolenie mojego lepiej opłacanego następcy — więc udzieliłem mojemu szefowi nieoczekiwanej lekcji
