— Otworzysz jeszcze raz tę swoją gębę na mnie, to nie będę patrzeć na to, że jesteś moją teściową! Wyrwę ci wszystkie włosy po jednym!
— A twój barszcz znowu pusty, jak głowa twojej córki Lenki. Woda z buraków, a nie barszcz. Weronika nie drgnęła. Nadal rytmicznie siekała zieleninę…