Jest coś cichego i świętego w kolacji, którą należy celebrować. Dobre jedzenie, wspólna butelka wina, cichy szum rozmowy – to właśnie wyobraziła sobie Amelia (30), kiedy wraz z mężem Ryanem (30) postanowili wznieść toast za jego niedawny awans. Wybrali przytulną, średniej klasy restaurację – taką z materiałowymi serwetkami, migoczącymi świecami i kelnerami, którzy zazwyczaj zdają się okazywać zainteresowanie.
Wszystko było idealne… aż do momentu, gdy przestało.
