Słyszałem, jak moja córka szepnęła do telefonu: „Tęsknię za tobą, tato” – 18 lat temu pochowałem jej ojca
Odszedł. Tak to się stało.
Miałam 23 lata. Żal przylgnął do mnie jak druga skóra. Co gorsza, trzymałam w ramionach noworodka, który potrzebował więcej, niż moja złamana natura mogła mu zapewnić. Wtedy pojawiła się matka Charlesa, Diane. Pracujemy nad tym, co potrafi ta szybko rozwijająca się maszyna, a dla mnie będzie to „wszystko, co stworzysz”.
Nie protestowałem. Nawet nie zadałem żadnych pytań.
Podczas pogrzebu, który odbył się za zamkniętą trumną, skinąłem tylko głową. Nalegała na szybką kremację. To ona wykonała telefony. Zostałem w łóżku, tuląc Susie, i pozwoliłem Diane zamaskować pęknięcia w moim świecie niczym tapetę na spróchniałych ścianach.
Nigdy nie widziałem jego ciała.