Ale tak nie było. Reszta kolacji toczyła się niczym spektakl okrucieństwa pod maską uroku. Beatrice porównała małomiasteczkowe maniery Eleny do swojego własnego „wyrafinowanego wychowania”. Kwestionowała jej modowe wybory, kpiła z jej milczącej postawy i dawała do zrozumienia, że Christopher „zawsze wolał kobiety z odrobiną więcej wyrafinowania”.
Kiedy podczas rodzinnego obiadu teściowa wyrwała jej spod krzesła, kobieta będąca w ósmym miesiącu ciąży runęła na podłogę — a krzyk, który rozległ się po tym zdarzeniu, uciszył całą salę.
