Kiedy otworzyłem drzwi tego popołudnia, pierwszą rzeczą, jaką usłyszałem, była cisza.
Nie ta łagodna, gościnna cisza spokojnego domu, ale taka, która ciąży na piersi, matowa i niejednoznaczna, jak powietrze przed burzą.



Kiedy otworzyłem drzwi tego popołudnia, pierwszą rzeczą, jaką usłyszałem, była cisza.
Nie ta łagodna, gościnna cisza spokojnego domu, ale taka, która ciąży na piersi, matowa i niejednoznaczna, jak powietrze przed burzą.

