Na początku wymienialiśmy tylko uprzejme pozdrowienia. Potem wiadomości zamieniły się w długie rozmowy telefoniczne. Potem nastąpiły spotkania przy kawie. Wkrótce wizyty u niej stały się częścią mojej rutyny. Przynosiłem jej owoce, ciasto, witaminy na bolące stawy. Śmiała się i mówiła, że ją rozpieszczam.
Pewnego dnia, pół żartem, pół serio zapytałem:
