Dziecko było bezradne jak szmaciana lalka. Otworzył oczy – zamglone, zmęczone – i spojrzał na nią. W tym momencie Sophia poczuła się, jakby znów zobaczyła swoje dziecko, to, które nie przeżyło. Uklękła obok niego i wyszeptała:
* Służąca karmiła jego córkę. I nie wyrzucił jej, tylko własną żonę. Szczegóły przyprawiają mnie o gęsią skórkę…
