Rodzina jej męża zmusza ją do publicznego rozebrania się, żeby ją upokorzyć — aż do momentu, gdy przychodzą jej dwaj bracia-miliarderzy

A Andrzej – jej mąż – stał tam, milcząc, obserwując. Nie bronił jej. Nie ruszył się. Po prostu spuścił wzrok, jakby wstydził się jej istnienia.
Łzy Emmy zamazały migoczące światła nad nią. Czuła, jak świat się wokół niej zamyka – upokorzenie, zdrada, duszący śmiech.