Nie jestem dramatyczna. Nie potrzebuję wielkich gestów ani płatków róż na podłodze. Nigdy nie marzyłam o przyjęciach-niespodziankach ani o hołdach w mediach społecznościowych z błyszczącymi filtrami i podpisami w stylu „Mam szczęście”. Nie chcę być w centrum uwagi, wirować w świetle reflektorów. Nigdy nie chciałam.
Ale raz w roku, w moje urodziny, uważam, że wypada poprosić o odrobinę wysiłku. O chwilę wytchnienia. O coś, co mówi: Hej, wiem, że istniejesz. Cieszę się, że tu jesteś.
