Po grubym dywanie, na czworakach, czołgała się dziewczynka w wieku Tommy’ego, ubrana w pogniecioną żółtą sukienkę. Jej długie włosy zamiatały podłogę, gdy się poruszała. Tommy, siedząc na jej plecach, roześmiał się głośno, a jego policzki poczerwieniały ze szczęścia. Jego fotel, zapomniany w kącie, był już bezużyteczny.
„Szybciej, Luna, szybciej!” – zaśmiał się, kurczowo trzymając ją za ramiona.
