„Jesteś panią domu, sama powinnaś to zrozumieć. Jak Boris w ogóle wybrał taką żonę, to dla mnie niepojęte”. Ostatnie słowa padły ciszej, ale wciąż je słyszałam.
„Wstawaj, jestem głodna” – warknęła teściowa, zrywając Annie koc o 5:00 rano. Bezczelna teściowa nie miała pojęcia, co zrobi jej cicha synowa…
