Dimka i ja będziemy w domu, a ty się tym zajmij, proszę. Dotarliśmy do miasta bez problemów. Nawet nie chciałem sobie wyobrażać, co się działo na daczy.
„Wstawaj, jestem głodna” – warknęła teściowa, zrywając Annie koc o 5:00 rano. Bezczelna teściowa nie miała pojęcia, co zrobi jej cicha synowa…
