Kiedy przybyłam na przyjęcie tego wieczoru – w granatowej sukience i z moim najpiękniejszym, wymuszonym uśmiechem – druhna Lydii, Marion, powitała mnie z notesem i tym sztucznym uśmiechem, który zawsze zwiastował kłopoty. „Och, Hannah! Jesteś przy stoliku nr 12. Tędy!”
„Posadziła mnie przy stoliku dla singli, żeby się ze mnie naśmiewać — chwilę później przystojny nieznajomy wywrócił jej idealny dzień do góry nogami”
