Dla Olivii najtrudniejszy nie był wstyd ani szepty. To był ciężar zdrady. Jej dziadek był jej obrońcą, wzorem do naśladowania po rozwodzie rodziców. Mimo to musiała dźwigać ciężar jego tajemnicy już dwa razy – najpierw w zeszłym roku, kiedy usłyszała, jak szlocha o tym, że „prawie kogoś zabił”, ale nie mogła tego pojąć, a teraz, gdy dowody wpatrywały się w nią w garażu.
Nauczycielu, mój dziadek znowu to zrobił… – Nauczyciel natychmiast dzwoni na policję… Lekcja się skończyła, ale Olivia nie wyszła.
