Jego rodzina przyjęła mnie z serdecznością, o jakiej nigdy nie myślałam, że jest możliwa. Moje grono przyjaciół z każdym kolejnym spotkaniem się powiększa, ucząc mnie czegoś nowego o zdrowej relacji. Jeśli chodzi o mnie i moją mamę, podchodzimy do każdej interakcji ostrożnie, do małego testu naszych nowych granic i zrozumienia. Wciąż zdarzają się trudne momenty, stare schematy, które próbują się odrodzić.
Mój narzeczony śmiał się, gdy jego ojciec nazwał mnie „kopywarką złota” podczas naszej kolacji zaręczynowej, więc oddałam mu pierścionek i wyszłam w milczeniu.
