Kiedy 21-letnia Emma Thompson weszła do sądu z bukietem białych lilii i drżącym uśmiechem, wszyscy wpatrywali się w nią z zachwytem. Obok niej, spokojny i dostojny, stał Arthur Bennett – srebrnowłosy, sześćdziesięciolatek, ubrany w granatowy garnitur, który lśnił w porannym świetle. Szepty podążały za nimi niczym cienie. Ale Emma tylko mocniej ścisnęła ramię Arthura i ruszyła przed siebie.
Dla świata ich małżeństwo wydawało się dziwne. Ale dla Emmy był to początek zbawienia.
Emma zawsze była prymuską. Inteligentna, pilna i cicha, zdobyła pełne stypendium na studia, jednocześnie pracując na dwóch etatach. Jej rodzice, Mark i Linda, byli życzliwi, ale spłukani. Jej ojciec dwa lata temu został zwolniony z fabryki. Jej matka sprzątała domy, pracując do upadłego. A jej młodszy brat, Liam, mający zaledwie 10 lat, potrzebował operacji serca, na którą rodziny nie było stać.
