Ale podczas gdy on śmiał się ze swoimi wspólnikami, ja wymknęłam się na górę, serce waliło mi jak młotem. Otworzyłam szufladę, w której trzymał pliki – jego tajne konta inwestycyjne, te, o których myślał, że nie wiem. Skopiowałam wszystko na pendrive’a, włożyłam go do stanika i wróciłam na dół akurat w chwili, gdy podawano deser.
Kiedy Daniel wzniósł toast za „moją cudowną żonę”, uśmiechałem się słodko.
Jeszcze nie wiedział, ale dziś wieczorem już stracił panowanie nad sobą.
