Dzień, w którym powiedziano, że odejdę z niczym
Pozostały efekt uśmiechu Richarda zza stołu mediacyjnego. Kiedyś dziesięć uśmiechów wydaje się czarujący. Teraz możesz po prostu okrutnie. Odeszło na krześle jak człowiek, który myśli, że już wygrał.
„Elena nie otrzyma nic poza tym, co następuje w intercyzie” – oznajmił, a jego głos rozbrzmiał echem w cichym pokoju. „Dom jest mój. Inwestycje są moje. Domek letniskowy jest mój”. Każde z tych „małżeństw” brzmi jak stuknięcie miejscam w polerowane drewno. Jego prawnik skinął głową, doskonale wyćwiczony.
