„Pracowałem po godzinach, żeby uniknąć powrotu do domu i pustych pokoi, jedzenia na wynos przy biurku i kładzenie się do łóżka wyczerpany każdej nocy. Potem nadeszła wiadomość, która jeszcze bardziej mnie zraniła. „Mama zadzwoniła pewnego niedzielnego poranka, jej głos był ostrożny.
Nazywam się Rebecca Wilson i mając 38 lat, stałam na pogrzebie mojej matki, z przerażeniem wyczekując chwili przybycia mojej siostry Stephanie
