Kiedy wróciłem z, nie spodziewałem się, że moja pierwsza bitwa w domu będzie następstwem wszystkich bitew za granicą.
W domu panowała cisza – zbyt ciszy. Żadnego zagrożenia, żadnego tupotu dziecięcego. usłyszałem: Ciche pukanie do drzwi wejściowych. Pchnąłem je i zamarłem.
