Przez kilka minut siedziałam jak sparaliżowana na kafelkowej podłodze, z ciężką torbą na kolanach. To nie mogło się dziać. To nie mogło się dziać w tym samym domu, w którym spało moje dziecko, gdzie mój mąż śmiał się przy obiedzie.
Gdy męża nie było w domu, teść kazał mi wziąć młotek i rozbić płytkę za toaletą: za płytką zobaczyłam dziurę, a w tej dziurze kryło się coś strasznego
