Pewnego szarego poranka w Brighton, cichym nadmorskim miasteczku w południowej Anglii, linia alarmowa rozbłysła telefonem, który na pierwszy rzut oka wydawał się niewiarygodny. Dyspozytorka Rachel Donovan poprawiła słuchawkę, gdy w słuchawce rozległ się cichy szept.
„Jestem w szkole… coś mi się rusza w żołądku… proszę, pomóżcie” – powiedział głos.
