Deszcz bębnił okablowanie dachowe, które wykorzystuje rezydencję Juliana Maddoxa pod Seattle. W środku miliarder stał przy rozpalonym kominku, trzymając kubek czarnej herbaty, a jego utkwiony był w tańczących płomieniach. Bogactwo napełniło jego życie luksusoweem… ale nie spokojem.
Julian zmarszczył brwi. Nie spodziewał się nikogo. Jego personel miał wolne, a goście byli rzadkością. Odstawił kubek i podszedł do drzwi wejściowych, otwierając je.
