Mam na imię Tessa. Jeszcze kilka tygodni temu myślałam, że moje życie układa się dokładnie tak, jak zawsze sobie wymarzyłam. Miałam 35 lat, byłam świeżo zaręczona z mężczyzną, którego uwielbiałam, i byłam o krok od ślubu. Przez ostatnie osiem miesięcy planowanie ślubu było moim hobby na pełen etat. Menu, listy gości, playlisty, przymiarki, plany miejsc przy stole – żyłam i oddychałam każdym szczegółem.
I to uwielbiałam. Jako mała dziewczynka wirowałam w starych sukniach druhen mojej mamy, wyobrażając sobie ten dzień. To marzenie w końcu się spełniło.
