Dłonie Evelyne zacisnęły się na poręczach fotela. Rozmawiali o niej. Nie była już ich matką. Stała się ciężarem, problemem do rozwiązania. Nie była wliczana do rozmowy; była tylko przeszkodą w ich życiu.
Babcia myślała, że dzieci zabierają ją do domu opieki, ale gdy się obudziła, zbladła i krzyknęła: „Rodzino, ja jeszcze żyję!”
