Helen nagle się zatrzymała i wskazała na mały nagrobek. „Tam” – powiedziała chłodno, ledwie słyszalnym szeptem. Wzrok Evelyne podążył za dłonią córki i zamarł. Zaparło jej dech w piersiach.
Babcia myślała, że dzieci zabierają ją do domu opieki, ale gdy się obudziła, zbladła i krzyknęła: „Rodzino, ja jeszcze żyję!”
