Godziny mijały pośród stłumionych krzyków i szeptów pocieszenia. Aż wreszcie nadszedł czas zamknięcia trumny. Dwóch grabarzy zbliżyło się z młotkami i gwoździami, gotowych zamknąć ją na zawsze. Cała ceremonia stała się mechaniczną powtórką rytuału, a napięcie narastało subtelnie niczym burza, która miała się rozpętać.
Podczas pogrzebu syna matka chwyciła siekierę i kilka razy uderzyła w wieko trumny: gdy wieko pękło, ludzie zobaczyli coś strasznego.
