Zostałam adoptowana, gdy miałam dwa lata. Wszystkie moje świadome wspomnienia były związane z moją matką. Nie z biologiczną kobietą, która mnie urodziła, ale z kobietą, która mnie wychowała, która nauczyła mnie wiązać buty, czytać i wierzyć, że świat jest dobrym miejscem, jeśli tylko wiesz, gdzie szukać. Mama Maya. Była moim wszechświatem, moją przystanią, moją jedyną stałą w życiu.
Kochała mnie tą cichą, oddaną miłością, która nie potrzebuje słów, żeby być zrozumianą. Czułam to w sposobie, w jaki przygotowywała moją ulubioną musakę, w lekkim dotyku na moim ramieniu, gdy uczyłam się do późna, w trosce w jej oczach, gdy miałam gorączkę. Ale w tej miłości był jeden cień, zamknięte drzwi, których nigdy nie wolno mi było otworzyć.
