Dziś rano poszłam do ogrodu – tylko po to, by podlewać kwiaty i sprawdzić, czy koty rozłożyły swój koci żwirek, jak mówiłem. Ale gdy tylko otworzyłem ogrodzenie, natychmiast wpadł mnie w zasadzkę straszny zapach. Ścisnął moją klatkę piersiową razem, a usta smakowały metalicznie.
Pierwsze kroki stawiałem i sztywniałem. Coś poruszyło się na ziemi obok klombu. 🫣
