Spodziewałem się powrotu w piątek, ale dotarłem do domu w środę. Mój lot lądował późnym popołudniem i zamiast jechać do hotelu, jak planowałem, chciałem zaskoczyć sam siebie domowym komfortem. Podróż z lotniska była cicha, wręcz kojąca. Myśl o własnej sofie, własnym łóżku i ciepłym prysznicu obiecywała komfort.
Ale gdy tylko otworzyłem drzwi, pierwszą rzeczą, jaka mnie uderzyła, był hałas.
