Wszyscy przy stole zamarli, gdy dłoń Ethana dotknęła policzka Lily.
Ostry dźwięk przeciął śmiech niczym szkło tłuczone o marmur. Przez sekundę nikt nie oddychał. Muzyka w tle – delikatny jazz z playlisty Ethana – grała dalej, okrutnie obojętna.
Twarz Lily poczerwieniała. Pieczenie paliło ją w skórę, ale głębszy ból pochodził z uśmieszku na twarzy jej męża. „Tak właśnie radzi się sobie z kobietą, która za dużo gada” – zażartował Ethan, unosząc szklankę whisky w stronę przyjaciół. Mężczyźni zachichotali niezręcznie. Kobiety wpatrywały się w swoje talerze.
