Znalazłem kupca. Na twoje jednopokojowe mieszkanie.
Słowa wylądowały na kuchennym stole wraz z cienką teczką z taniego plastiku. Uderzenie było ciche, ale zdecydowane, niczym trzask pistoletu startowego. Larisa nawet nie drgnęła. Nóż w jej dłoni, którym metodycznie kroiła soczystą łodygę selera na sałatkę, zamarł w połowie. Powoli uniosła głowę. Denis stał oparty biodrem o kuchenne szafki, z rękami skrzyżowanymi na piersi. Na jego twarzy igrał zadowolony z siebie, swobodny uśmiech – mina człowieka, który właśnie rozwiązał ważny problem dla wszystkich.
