Mroźny zimowy wieczór zaskoczył miasto. Wiatr gnał śnieg po pustych ulicach, mieszając go z odbiciami przyćmionego światła latarni.
Kobieta otulona w stary szary płaszcz wędrowała drogą. Jej stopy, jakby wrośnięte w ziemię, ledwo poruszały się po śliskim lodzie, a twarz zasłaniał kaptur. Tylko jej załzawione oczy zdradzały rozpacz.
