Tego dnia miejsce ślubu lśniło niczym pałac. Złote światła oświetlały promienną twarz pana młodego – Rachel, odnoszącej sukcesy biznesmenki i właścicielki sieci luksusowych restauracji w Nowym Jorku. U jego boku stała Camila, młoda i piękna panna młoda, ubrana w cekinową suknię o kroju syreny, z uśmiechem na ustach, gdy nieustępliwie witała gości.
Nikt nie wiedział, że rok wcześniej Rachel wciąż szła ręka w rękę z jego żoną Marianą. Była łagodną kobietą, która po cichu wspierała go od czasu, gdy nie mieli nic, aż do momentu, gdy stał się mężczyzną podziwianym przez wszystkich.
