Kiedy z narzeczoną zaczęliśmy planować nasz ślub, myślałam, że najtrudniejsze decyzje będą dotyczyć smaków tortu i miejsca ceremonii. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że prawdziwą walką będzie wybór osoby, która znaczyła dla mnie najwięcej – mojej córki.
W wieku 45 lat nie byłam już naiwna w kwestii miłości. Byłam już wcześniej mężatką, przeżyłam bolesny rozwód i zostałam z najjaśniejszą częścią mojego życia: moją 11-letnią córką, Lily.
