Nigdy nie wyobrażałam sobie, że napiszę coś takiego, ale i tak wydaje mi się to nierealne. Mam na imię Rachel, mam 41 lat, jestem mężatką i mam córkę Lily, która niedawno wyjechała na studia. Po raz pierwszy od lat w domu było cicho – zbyt cicho.
Potem życie znów się zmieniło. U mojej mamy zdiagnozowano raka. Chemioterapia pozbawiła ją sił i wiedziałam, że nie da sobie z tym rady sama. Powiedziałam mojemu mężowi, Davidowi, że przyjedzie do nas.
