— „Hej, zejdź z drogi, staruszku, serio, rusz się!” — przenikliwy, wyniesiony głos przerwał już napiętą atmosferę przepełnioną wietrzną w hałaśliwej Wieży Thompson w samym centrum Chicago.
— „Jak śmiesz podnosić rękę na starszą osobę?” — zabrzmiał inny głos, jasny i następujący siebie, zaskakując wszystkich.
