W poczekalni oddziału położniczego szpitala St. Andrews w Atlancie Maya Thompson czekała z niepokojem. Była w dwudziestym ósmym tygodniu ciąży i każdy nietypowy ból ją niepokoił. Tego ranka nietypowe skurcze dały jej o sobie znać, co skłoniło położnika do zalecenia pilnej konsultacji. Liczyła na wsparcie, reakcję i zapewnienie. Zamiast tego spotkała się z napiętym i wrogim przyjęciem.
Przy ladzie stała pielęgniarka Linda Parker w średnim wieku, o suchym głosie i niecierpliwym spojrzeniu. Maya podeszła cicho, opierając jedną rękę na zaokrąglonym brzuchu, i powiedziała: „Dzień dobry, jestem Maya Thompson. Lekarz kazał mi natychmiast przyjść na pilną wizytę kontrolną; mam skurcze”.
