Autobus podskakiwał na żwirowej drodze, a jego szyby pokrywały warstwę ochronną, gdy późne słońce lało się na pola. Clara położyła wtyczkę na płatch, ściskając wyblakłą płócienną z całego swojego dobytkiem.
W trzydziestu jeden lat pogodziła się z tym, że w jej miasteczku zwanym ją „niezamężną”.
