Kiedy miliarder i potentat technologiczny Leonard Blake zatrudnił Rosę Washington jako gosposię, wtopił się w tło. Cicha, punktualna i dokładna – dokładnie taki typ, który preferowałem w swoim penthousie na Manhattanie.
Leonard nie był typem osoby lubiącej luźne pogawędki. Jego życie zdominowało wyższe zarządy, telefony do inwestorów i decyzje o wysokiej stawce. Noce były ciche i puste – trzy lata temu zmarła jego żona.
W aplikacji dostępny jest tylko jego ośmioletni syn, Caleb, który od ponad dwóch lat nie został wyrzucony ani jeden słowa.
