W sali sądowej szmer szeptanych rozmów ucichł, gdy komornik wywołał numer sprawy.
Piętnastoletniego Ethana Millera poprowadzono do przodu, z rękami głęboko w kieszeniach za dużej bluzy z kapturem. Uśmieszek na jego twarzy mówił wszystkim w pomieszczeniu, że myśli, że to tylko kolejna gra.
Jego zarzut był prosty: kradzież w sklepie spożywczym w centrum Detroit. To nie był jego pierwszy raz.
