Tego dnia niebo nad Hanoi było zachmurzone, chłodne i deszczowe. Huong, będąca w ósmym miesiącu ciąży, starannie założyła płócienny kapelusz i wyruszyła z torbą na targ. Jej mąż, Tuan, powiedział jej, że ma pilne spotkanie tego ranka, więc wyszła wcześnie. Nie myślała o tym wiele, po prostu czuła się trochę smutna: mimo że miała urodzić, musiała sama kupić wszystkie pieluchy, ręczniki i mleko dla niemowląt.
Targ był zatłoczony. Huong musiała iść bardzo powoli, aby utrzymać równowagę z dużym brzuchem. Po wybraniu kilku rzeczy dla noworodka i wyjściu usłyszała znajomy głos. To był głos jej męża.
