Czasami to, co zaczyna się jako miłość, kończy się ciszą. A czasami cisza mówi więcej niż jakiekolwiek słowa.
Trzy lata temu poślubiłam miłość mojego życia, Carlosa. Jako jedyne dziecko, Carlos był szczególnie związany ze swoją matką, Rosą, kobietą znaną z żywej osobowości i głębokiego oddania rodzinie. Po ślubie uznaliśmy, że sensowne będzie zamieszkanie z nią – w trzypiętrowym domu, który należał do niej tuż za miastem. Myśleliśmy, że to będzie tymczasowe. Nigdy nie spodziewaliśmy się, jak bardzo zmieni się nasze życie.
