Miałam poślubić idealnego mężczyznę: inteligentnego, miłego i spełniającego wszystkie moje oczekiwania. Ale dwa dni przed ślubem zmęczony nieznajomy zaczepił mnie na ulicy, wsunął mi do ręki liścik i powiedział: „On nie jest tym, za kogo go uważasz”. Chciałam o tym zapomnieć, ale coś mi mówiło, że muszę poznać prawdę.
Nigdy nie sądziłam, że będę miała tyle szczęścia. Ja, akurat ja. Zawsze myślałam, że prawdziwa miłość to coś, co przytrafia się innym kobietom. Wiecie, tym z filmów albo bajek.
